Atlas wizerunków

Psychosomatologia Robert Frey

Atlas wizerunków
zbroja, która łamie tego, kogo ma chronić

Wizerunek to nie jest twarz. To nie jest styl. Nie jest nawet „to, jak mnie widzą”. Wizerunek jest konstrukcją przetrwania. Jest banerem, który człowiek rozwiesza nad sobą, żeby nikt nie zauważył, jak bardzo się boi. Jest formą życia, która miała chronić przed upadkiem, a z czasem zaczęła wymagać, żeby już nigdy nie upaść.

  • Ten, który jest „silny”,

często robi to tylko po to, żeby nikt nie zobaczył, że właśnie pęka.

  • Ta, która „daje radę”,

często robi to tylko po to, żeby nikt nie zobaczył,
że już dawno nie ma siły.

  • Ten, który „nie ustępuje”,

często nie ustępuje, bo gdyby ustąpił choć raz,
musiałby przyznać, że też jest człowiekiem.

  • Ta, która „potrafi”,

często potrafi wszystko — by nikt nie zapytał, czego naprawdę nie umie.

Wizerunek nie jest maską. Maskę można zdjąć. Wizerunek jest zbroją, która wrasta w skórę tak głęboko, że człowiek zaczyna się mylić z własnym billboardem.
I najgorsze w wizerunku jest to, że działa. Ludzie wierzą. Podziwiają. Proszą
o pomoc. Liczą na twoją odporność, wytrzymałość, nieustępliwość. Wizerunek karmi się tym podziwem. A człowiek — znika.

Dlatego atlas wizerunków nie będzie katalogiem stylów osobowości. Nie będzie też psychologiczną etykietą. To będzie mapa zbroi, które nosimy zamiast siebie. Mapy tego, jak wizerunek może stać się rodzajem nowej roli — już nie tylko rodzinnej i rodowej, nie tylko biologicznej i objawowej, ale kulturowej, moralnej, zawodowej, relacyjnej. Takiej, która nie zawsze krzyczy, czasem tylko elegancko trzyma postawę.

Wizerunek jest krótką drogą do najgłębszej samotności: wszyscy widzą to, czego nie ma, a nikt nie widzi tego, co naprawdę boli.

Paradoks polega na tym, że: im głośniejszy wizerunek, tym cichszy człowiek,
a im silniej człowiek udaje, tym słabiej umie żyć.

Bo wizerunek chroni tylko przed jednym — przed spotkaniem ze sobą. A to jest jedyne spotkanie, które naprawdę mogłoby uratować. W tym atlasie pojawią się więc figury znane każdemu, ale rzadko rozpoznawane jako mechanizmy chroniące życie:

Silny.
Niezniszczalna.
Zawsze uśmiechnięty.
Samowystarczalna.

Nie jako ocena charakteru, tylko jako ślad historii, w której człowiek musiał stać się większy, twardszy albo bardziej „dzielny”, niż pozwalał mu na to rytm prawdziwego życia.

Atlas Wizerunków będzie próbą odzyskania człowieka spod jego własnej zbroi. Bez ośmieszania jej. Bez wojny z nią. Bo ta zbroja kiedyś była potrzebna.
Tylko że dzisiaj często kosztuje za dużo.

To nie będzie zapowiedź ideału. Raczej kolejna mapa przejścia:

od roli do ciała,
od ciała do sensu,
od sensu do prawdy,
w której wizerunek nie musi już zastępować człowieka.

Ta książka jest już blisko.